niedziela, 5 maja 2013

Zakręcona ja i kicające sarenki

Dziś dzień jak dzień. Wstałam o 8.37.... wszystko ok tylko gdybym nie musiała wychodzić o 9.00 na miasto :/. Po powrocie fb/ask/yt/blog/muza i anime. Moja dawna przyjaciółka( która jest moją sąsiadką, dawna bo pokłóciłyśmy się w czerwcu zeszłego roku) napisała do mnie i nie ignorujemy siebie jest tak jak chciałam. :D Koło wieczora wyszłam na dwór z kol. i bf "biegać" ale coś nam nie wyszło. Poszłyśmy razem na Dębogórze sie przejść. Znalazłyśmy idealną huśtawkę na wysokim drzewie. No więc na co czekać bujałyśmy się na niej. Na torach w głębi lasu zauważyłam "2" sarny prawdopodobnie szukające pożywienia. Postanowiłyśmy podejść bliżej okazało się że było tam całe stado, ale oczywiście ja mądra uderzyłam sie o jakiś krzak i się spłoszyły biedactwa. One przestraszone a ja mam wielki ślad na nodze od głupiego krzaka >.<

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz